Rok 1920, Kornel Makuszyński i Włocławek

Do broni, Polsko, do broni !
(Fragment)

Do broni, Polsko, do broni!
Niech przez miasta i przez sioła
Z wichrem, z gromem krzyk ten goni
I niech budzi i niech woła,
Niech za włosy dusze chwyci,
Niechaj serca drze pazurem,
By płonęły jako wici,
Wielkim odkrzyknęły chórem,
Aby żywi i umarli
Wstali w cwał i drzwi podparli!

Grób ppor. Jerzego Pieszkańskiego

Kornela Makuszyńskiego specjalnie przedstawiać nie trzeba. Doskonale znana jest jego twórczość adresowana do dzieci i młodzieży. Na takich utworach jak „Szatan z VII klasy”, „Panna z mokrą głową”, „Przygody Koziołka Matołka”, wychowało się niejedno pokolenie Polaków. Wiele z nich doczekało się ekranizacji. Mniej znana jest inna twórczość tego pisarza, powstała z potrzeby serca w okresie kiedy rodziła się niepodległa Polska. Twórczość ta pisana często z patosem, nieco już przebrzmiała, znajduje się gdzieś na obrzeżach polskiej literatury. Dla historyka jest ona świadectwem tamtych czasów, jest to ciekawy dokument tym bardziej interesujący, że autor opisywał, relacjonował wydarzenia, których był świadkiem.

To właśnie pisarstwo o charakterze publicystyczno-historycznym, felietony i opowiadania dotyczące głównie lat 1918-1920 oraz przede wszystkim za „Uśmiech Lwowa” liryczny przewodnik po mieście swej młodości Kornel Makuszyński znalazł się na stalinowskim „indeksie ksiąg zakazanych”. Powstały w latach 1949-1957 co najmniej trzy duże listy książek na polecenie centralnych władz PZPR, których nie wolno było publikować i które miały zniknąć z polskich bibliotek i prywatnych księgozbiorów. Pomimo ogromnych zniszczeń z czasów II wojny światowej i późniejszych grabieży i dewastacji [np. w wyniku pijackiej orgii spalenie Starego Miasta w Słupsku, Sopot, opactwo w Lubiążu, zamek w Książu oraz wiele innych przykładów bolszewickiej furii], dokonywanych przez wojska sowieckie dóbr kultury materialnej, na makulaturę i do pieców miały trafić dzieła takich przedwojennych pisarzy jak: Kucharzewski [Od białego do czerwonego caratu], Piłsudski [Rok 1920; Pisma zbiorowe], Makuszyński, Dmowski [Myśli nowoczesnego Polaka; Niemcy, Rosja i kwestia polska].

Zakazem publikowania objęto pisarzy emigracyjnych: Pobóg – Malinowskiego [Najnowsza historia polityczna Polski 1864 – 1945], Herlinga – Grudzińskiego [Inny świat], Czapskiego [Na nieludzkiej ziemi], Jerzego Giedroycia – księcia redaktora i wielu innych, ponieważ demaskowali istotę sowieckiego komunizmu i krytycznie odnosili się do systemu jałtańskiego. Zbliża się kolejna rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 roku [według lorda d’Abernona, była ”osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata”] i tym razem sięgnąłem po niepozorną książeczkę z mojej biblioteki. Autorem jest Kornel Makuszyński, wydawnictwo to Biblioteka Nowości w Warszawie [wydanie nowe], tytuł zaś ”Radosne i smutne”. Widnieje tam dedykacja oraz miejscowość i data: Ostrów Komorowo, 24 XII 1926 rok. Książka ta to zbiór opowiadań i felietonów odnoszących się do wydarzeń przełomowych naszej historii lat 1918-1920.

Pierwsze opowiadanie zatytułowane ”Po powrocie” składa się z dziewięciu rozdzialików, które dotyczą pobytu autora w Kijowie w latach 1915-1918. Makuszyński był świadkiem niezwykle ważnych wydarzeń z historii Ukrainy, kiedy ta próbowała zbudować własne państwo w walce z bolszewikami i Polakami. Przedstawił walki o Kijów i okres panowania bolszewików oraz protektorat niemiecki. Interesująca jest relacja, w której autor opisuje terror i bestialstwo bolszewików. Pisarz, w przeciwieństwie do wielu wybitnych zachodnich intelektualistów, nie miał złudzeń, jakie piekło w Polsce i Europie szykuje Rosja bolszewicka. Swoim pisarstwem przed tym przestrzegał. Rację ma wybitny amerykański sowietolog rodem z polskiego Cieszyna Richard Pipes autor trylogii dziejów Rosji i ZSRR, który w odróżnieniu do oceny Aleksandra Sołżenicyna [ Archipelag gułag], uważa, iż komunizm sowiecki to rodzimy wytwór rodem ”z białego i czerwonego caratu”, nie zaś import z Europy Zachodniej. Historia Rosji, moskiewskiej Rosji tego dowodzi. Tylko tam mogła powstać tak paskudna mutacja, Lenin zaś i Stalin to naturalni następcy Iwana Kality, Iwana Groźnego i Piotra Wielkiego.

Następny felieton dotyczy refleksji autora wokół świeżych walk, które miały miejsce w 1920 roku w okolicach Nasielska i Pułtuska. Był wyrazem hołdu złożonego pułkom ochotniczym w tym 201 za ich daninę krwi złożoną w tych niezwykle ważnych dniach, kiedy decydowały się losy Polski i Europy. Kolejny felieton ”Cudowna podróż” składa się z czterech zatytułowanych rozdzialików, który jest opisem podróży Wisłą z Warszawy do Tczewa szlakiem wojny 1920 roku. Podróż flotylli okrętów wojennych ma charakter polityczno-propagandowy. Kolejno odwiedzane są miasta: Modlin, Płock, Włocławek, Toruń, Tczew. W rozdziale ”Odbite w wodzie” autor opisuje swój pobyt we Włocławku i wydarzenia wojny 1920 roku, które przywiodły go na cmentarz komunalny przy ulicy Chopina. Wydarzenia te dotyczyły walk na odcinku dolnej Wisły, którą Armia Czerwona próbowała sforsować, m.in. w okolicach Nieszawy i powtórzyć manewr Paskiewicza z 1831 roku zaatakowania Warszawy od zachodu. Bolszewikom chodziło także o przerwanie linii komunikacyjnych łączących stolicę z portem gdańskim. Pod Bobrownikami walczył statek ”Moniuszko” i zginął 14 sierpnia podporucznik Jerzy Pieszkański. Spoczął ostatecznie we Włocławku na cmentarzu komunalnym w kwaterze nr 84. Grób jest w kształcie tumby, otoczony czterema kotwicami. Pośmiertnie bohatera awansowano do stopnia porucznika marynarki i odznaczono Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, którą to uroczystość przy ulicy Chopina opisał Makuszyński:

”Na cmentarzu we Włocławku jest jego grób świeżą darnią pokryty, a cztery żelazne kotwice stoją dookoła. Na grób ten wieźliśmy Krzyż Virtuti Militari, aby go przypiąć do piersi grobu, w którym on leży…”,

”Na poduszce podają krzyż siwemu, obok stojącemu człowiekowi, niech on go odda umarłemu, niech ojciec uczci syna. Jest chwila cudownej, wielkiej ciszy, potem odezwał się jakiś mi dziwnie obcy głos… Ach to mówiłem ja sam. Nie widziałem nigdy takiej wzruszającej uroczystości…”,

”Opowiedziałem mu, żeśmy zwyciężyli, bo nie wiedział o tem, i o tem, co się dzieje na ukochanej rzece, o okrętach, które mimo płynąc, zawsze go radosnem graniem syren pozdrowią i powitają łopotem bander…”.

Podróż kończy się w Tczewie. Dalej był już obszar Wolnego Miasta Gdańska, będącego pod patronatem Ligi Narodów, nieoficjalnie zaś Republiki Weimarskiej. W czasach I Rzeczypospolitej o Gdańsku można było z powodzeniem powiedzieć to, co było dewizą polskiej Florencji: ”Semper Fidelis”. Kolejny felieton to ”Najdroższe listy” i dotyczy refleksji autora wokół jego relacji z ”Żołnierzem Polskim”. Książkę zamyka felieton ”Humor w 1920 roku”. Już przed wojną Makuszyński związany był z Zakopanem, gdzie po upadku Powstania Warszawskiego ostatecznie osiadł. Zmarł w Zakopanem 31 lipca 1953 roku i został pochowany na Cmentarzu Starym, który obok Łyczakowskiego, Na Rosie, Powązkowskiego, Rakowickiego, lubelskiego przy Lipowej, należy do najznamienitszych polskich nekropolii.

Dariusz Koziński (Życie Włocławka 8/2004)


O, żołnierzu, krwią oblany,
Cudny polski archaniele!
Zdzierż, na Boga-mimo rany!
Wytrwaj-jeszcze chwil niewiele.
Polska wstaje już na wojnę
Ze sumieniem odmienionym,
Wnet przybiegną hufce rojne
Strasznym, przywołane dzwonem.
Wytrwaj-na Krzyż Chrystusowy.
Nie ma w Polsce podłych ludzi,
Wicher w nas bije purpurowy,
Obłęd rzuca w krew i budzi.
Nikt nie jęczy, nikt w żałobie
W kuźni kują już pancerze,
Jutro będzie już przy tobie
Cała Polska Bohaterze!

(Fragment wiersza K. Makuszyńskiego)