Latem 1944 dwie europejskie stolice powstały przeciwko hitlerowskim okupantom : Paryż i Warszawa. Powstanie paryskie zakończyło się po tygodniu walk kapitulacją Niemców 26 sierpnia. Już 29 sierpnia naczelny dowódca aliantów w Europie gen. Eisenhower późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych pospieszył do Paryża złożyć hołd powstańcom pod Łukiem Triumfalnym. Powstanie w Warszawie trwało wtedy już prawie miesiąc. Zakończyło się po 63 dniach kapitulacją Amii Krajowej przed dowództwem niemieckim z gen. von dem Bachem na czele. Układ kapitulacyjny przyznawał żołnierzom wszystkich formacji walczących w powstaniu prawa jeńców wojennych zgodnie z konwencją genewską. Do niewoli poszło 15 tys. powstańców, powstańcy stracili ponad 16 tys. zabitych i dwadzieścia kilka tysięcy rannych, ludności cywilnej poległo ok. 150 tys., ok. 150 tys. wywieziono z miasta na roboty przymusowe, ok. 50 tys. – do obozów koncentracyjnych, reszta udała się na tułaczkę po kraju. Ponad milionowe miasto zostało unicestwione. Niemców poległo ok. 17 tys., rannych było ok. 9 tys.
Powstaniem Warszawskim nie zajął się Trybunał Norymberski. Sowieci poczuliby się bowiem obrażeni, a mocarstwa zachodnie – zażenowane. Po wojnie dławiono wszelką publiczną pamięć o powstaniu. Ostatni dowódca AK gen. Okulicki, stanął przed sądem sowieckim w procesie pokazowym. Tysiące jego towarzyszy broni zginęło w gułagu lub komunistycznych więzieniach. W Polsce gdzie władzę zdobyli komuniści po 1945 roku w oparciu o sowieckie bagnety miał miejsce haniebny proces wypaczania historii w tym prawdy o Powstaniu Warszawskim. Propaganda PRL chciała narzucić schemat oddzielający dzielnych choć służących „złej sprawie” powstańców od ich przywódców politycznych i wojskowych, traktujących rzekomo powstańców i ludność Warszawy jako mięso armatnie historii. Powstanie wciąż wywołuje dwa kluczowe pytania: czy to miało sens? Oraz – dlaczego Zachód nie pomógł, nie nakłonił Sowietów do współdziałania? Odpowiedź jest prosta. W tej fazie wojny Anglicy i Amerykanie uznali za swego wielkiego sojusznika na wschodzie Rosjan i ten wybór oznaczał wyrok śmierci na powstanie i na polskie marznie o niepodległości. Taka była logika Teheranu a Jałta to przypieczętowała. Polityką Zachodu kierowało ostatecznie jedno: przekonanie o konieczności zachowania sojuszu ze Stalinem, który uważał powstanie za „wybryk bandy kryminalistów”.
Klęska powstania i włączenie Polski do sowieckiej strefy wpływów uszczupla moralnie i politycznie znaczenie zwycięstwa aliantów. Szans na porozumienie ze Stalinem rzeczywiście nie było – przynajmniej na porozumienie na miarę narodowych i państwowych aspiracji Polaków. Losy Powstania Warszawskiego w sensie militarnym – od samego początku były przesądzone. Sytuacja na frontach europejskich pozwalała Stalinowi dyktować warunki koalicyjnym partnerom. Klęska wydawała się całkowita, a kolosalna liczba ofiar i niemal całkowite zniszczenie miasta prowokowały do potępienia decyzji o podjęciu walki. Jednak bezczynność Armii Krajowej wcale nie zapobiegłaby tragedii – niemieckie plany obrony Warszawy [rozkaz Hitlera] spowodowałyby ogromne zniszczenia, a „potwierdzenie” oszczerstw propagandy sowieckiej o współdziałanie armii podziemnej z okupantem umożliwiłoby likwidację setek tysięcy jej członków bez jakiegokolwiek odzewu w świecie. Nie byłoby legendy Powstania Warszawskiego i legendy Armii Krajowej. Nie byłoby legendy Polskiego Państwa Podziemnego.
Upadło imperium Hitlera, rozpadło się imperium Stalina. ZSRR oficjalnie rozwiązano w 1991 roku. Polska odzyskała suwerenność w 1989 roku i to jest właśnie zwycięstwo Powstania Warszawskiego, triumf wolnego narodu, którego istota polega na przekreśleniu systemu jałtańskiego, to obecność Polski w NATO i Unii Europejskiej. To Polska demokratyczna z gospodarką wolnorynkową i rozwijającym się społeczeństwem obywatelskim w ramach coraz bardziej decentralizującego się państwa i rozwijającej się idei samorządności.