
Zbigniew Stec (1952-2014). Urodził się we Włocławku. Tutaj mieszkał i tworzył. Od roku 1978 był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków oraz należał do Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury. Pierwszą wystawę indywidualną miał w 1974r. w rodzinnym mieście. Od tego czasu przedstawiał swoje obrazy na wielu wystawach indywidualnych – między innymi : Warszawa (1981, 1984, 1998), Katowice (1987,1988), Kraków (1988), Poznań (1990), Kopenhaga (1992), Gdańsk (1992), Lussac les Chateaux – Francja (1993), Częstochowa (1996), Aabenraa – Dania (1998). Brał udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych – niektóre z nich: Getynga (1981r. – Współczesne malarstwo z Torunia), Paryż (1982r. – Grand Palais – Biennale Młodych Ekspresjonistów), Barcelona (1979 i 1985r. – Biennale Sport w sztukach pięknych), Warszawa (1988r. – „Arsenał”), Toruń (1989r. – Tumult toruński ’89 – Sztuka poza centrum), Katowice i Warszawa (1991r. – Bóg, diabeł, demony i …), Częstochowa (1995r. – Polscy surrealiści). Był dwukrotnym (1980 i 1990) stypendystą Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz trzykrotnym (1985, 1987, 1989) stypendystą Wojewody Włocławskiego. W 1991 r. otrzymał stypendium Fundacji Pollock-Krasner z Nowego Jorku. W 1993 r. został nominowany do tytułu „Międzynarodowy Człowiek Roku 1992/93” przez Centrum Biograficzne w Cambridge – Anglia. W 1997 r. ukazał się drukiem album o twórczości malarskiej Zbigniewa Steca. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród i wyróżnień.
Autor o swojej twórczości:
„W swojej twórczości, wykorzystując wyobraźnię zagłębiam się w świat podświadomości, snów i własnych wyobrażeń zjawisk, zdarzeń i czynności. Staram się być wierny przedmiotom malując pokój z meblami, malując morską przestrzeń i być niepokorny, zupełnie wolny wobec sytuacji przedstawiając bezkres morza wkomponowany w umeblowaną izbę. Przyjmując ten sposób budowania obrazu chcę dotrzeć do zakamarków psychiki człowieka, motywów jego postępowania w czasie i przestrzeni. Pragnę, aby widz patrząc na symbole zawarte w mych obrazach odnalazł własne ścieżki, nastroje i klimaty towarzyszące mu w życiu. Aby utożsamił się z nadrealnością świata zawartego na płótnach, poczuł podobieństwa ludzkich losów, usłyszał mój głos. Każdy obraz stworzony przeze mnie mógł powstać tylko w tym momencie, w którym został namalowany. Podświadomie odnosi się do niedawnej przeszłości lub zbliżającej się przyszłości. Jest to jakby autoportret psychologiczny wyłoniony w chwili, kiedy go zobaczyłem w wyobraźni. Gdy zdarzy się, że owa chwila minie, a ja nie zacznę malować obrazu, przeważnie już nigdy nie ujrzy światła dziennego. Obrazy nie namalowane ukrywają się jeszcze w mroku niepamięci przyszłości. Wiem, że one są i czekają na swoje fizyczne narodziny, na dotyk mojej ręki.”



