80. rocznica wybuchu POWSTANIA WARSZAWSKIEGO 1944

Powstanie Warszawskie – czy był lepszy wybór?

Jednym z najgoręcej dyskutowanych wydarzeń w polskiej historii jest oczywiście Powstanie Warszawskie, a decyzja o jego rozpoczęciu budzi bodaj najwięcej emocji w Polsce. Czy Powstanie Warszawskie miało sens? Czy jego rozpoczęcie było dobrą decyzją? Czy dowódcy wojskowi  i przywódcy polityczni popełnili błąd, czy też słusznie posłali młodych żołnierzy armii ochotniczej w bój? Te i inne pytania w obliczu bezprecedensowej skali zbrodni niemieckich i fizycznego unicestwienia miasta, nie przestają nurtować intelektualistów, publicystów i historyków.

Przywołując Powstanie Warszawskie, nie można pominąć twórczości walecznego poety z batalionu „Parasol” – podchorążego Józefa Szczepańskiego „Ziutka”, który, ranny na Starym Mieście, zmarł w szpitalu na Marszałkowskiej, mając niespełna 22 lata. Bez niego nie byłoby najbardziej popularnej powstańczej piosenki – Pałacyk Michla czy proroczego wiersza Czerwona zaraza o sowieckiej okupacji w Polsce. Podczas walk o wolną Warszawę otrzymał dwukrotnie Krzyż Walecznych, a pośmiertnie Virtuti Militari i awans do stopnia podporucznika.

Polecamy artykuł – Jarosław Wróblewski, „Ziutek” z pałacyku Michla, Biuletyn IPN, lipiec-sierpień 2024.

Józef Szczepański „Ziutek”

Czerwona zaraza

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam kraj przedtem rozdarwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęga tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem,
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce,
i jak bezsilnie zaciskamy ręce,
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział, dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy tu kląć będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej,
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i ścierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.

Miesiąc już mija od powstania chwili,
łudzisz nas czasem dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych — mamy ich tysiące,
i dzieci są tu, i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie — ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz i my wiemy o tym,
chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie zrobisz — masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić…
Śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska — zwycięska — narodzi
i po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
czerwony władco rozbestwionej siły.

Wiersz powstał 29 sierpnia 1944 r., pod wpływem huku dział zbliżającego się frontu wschod­niego. Był publikowany w obiegu podziemnym w latach osiemdziesiątych.