Zbrodnia katyńska

W kwietniu młodzież koła historycznego przygotowała w szkole wystawę poświęconą 77. rocznicy ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem uczniów.

„Katyń”

Tej nocy zgładzono Wolność
W katyńskim lesie…
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano Wrzesień.

 

Związano do tyłu ręce,
By w obecności kata
Nie mogły się wznieść błagalnie
Do Boga i do świata.

 

Zakneblowano usta,
By w tej katyńskiej nocy
Nie mogły błagać o litość,
Ni wezwać znikąd pomocy.
 

W podartym jenieckim płaszczu
Martwą do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią
Krwią na wskroś przesiąkniętą.

 

By zmartwychwstać nie mogła,
Ni dać znaku o sobie
I na zawsze została
W leśnym katyńskim grobie.

 

Pod śmiertelnym całunem
Zwiędłych katyńskich liści,
By nikt się nie doszukał,
By nikt się nie domyślił

 

Tej samotnej mogiły,
Tych prochów i tych kości –
Świadectwa największej hańby
I największej podłości.

 

Tej nocy zgładzono Prawdę
W katyńskim lesie,
Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,
Po świecie jej nie rozniesie…

 

Bo tylko księżyc niemowa,
Płynąc nad smutną mogiłą,
Mógłby zaświadczyć poświatą
Jak to naprawdę było…

 

Bo tylko świt, który wstawał
Na kształt różowej pochodni
Mógłby wyjawić światu
Sekret ponurej zbrodni…

 

Bo tylko drzewa nad grobem
Stojące niby gromnice
Mogłyby liści szelestem
Wyszumieć tę tajemnicę…

 

Bo tylko ziemia milcząca,
Kryjąca jenieckie ciała,
Wyznać okrutną prawdę
Mogłaby – gdyby umiała.

 

Tej nocy sprawiedliwość
Zgładzono w katyńskim lesie…
Bo która to już wiosna?
Która zima i jesień

 

Minęły od tego czasu,
Od owych chwil straszliwych?
A sprawiedliwość milczy,
Nie ma jej widać wśród żywych.

 

Widać we wspólnym grobie
Legła przeszyta kulami –
Jak inni – z kneblem na ustach,
Z zawiązanymi oczami.

 

Bo jeśli jej nie zabrała,
Nie skryła katyńska gleba,
Gdy żywa – czemu nie woła,
Nie krzyczy o pomstę do nieba?

 

Czemu – jeżeli istnieje –
Nie wstrząśnie sumieniem świata?
Czemu nie tropi, nie ściga,
Nie sądzi , nie karze kata?

 

Zgładzono sprawiedliwość,
Prawdę i wolność zgładzono
Zgładzono w smoleńskim lesie
Pod obcej nocy osłoną…

 

Dziś jeno ptaki smutku
W lesie zawodzą żałośnie,
Jak gdyby pamiętały
O tej katyńskiej wiośnie.

 

Jakby wypatrywały
Wśród leśnego poszycia
Śladów jenieckiej śmierci,
Oznak byłego życia.

 

Czy spod dębowych liści
Albo sosnowych igiełek
Nie błyśnie szlif oficerski
Lub zardzewiały orzełek,

 

Strzęp zielonego munduru,
Kartka z notesu wydarta
Albo baretka spłowiała,
Pleśnią katyńską przeżarta.

 

I tylko p a m i ę ć została
Po tej katyńskiej nocy…
Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy

 

I woła o s p r a w i e d l i w o ś ć
I p r a w d ę po świecie niesie –
Prawdę o jeńców tysiącach
Zgładzonych w katyńskim lesie.

Autor: Feliks Konarski

   Feliks Konarski (1907-1991) – poeta, pisarz, aktor, pieśniarz. W 1941 wstąpił do Armii Polskiej generała Andersa, z którą ewakuował się na Bliski Wschód. Podczas tej drogi stworzył teatr Polska Parada. Po reorganizacji wojska II Korpus Polski generała Andersa walczył we Włoszech. Feliks Konarski był autorem słów do słynnej pieśni polskiego kompozytora Alfreda Schutza „Czerwone maki na Monte Cassino”. Po wojnie został na emigracji, spoczął na cmentarzu żołnierzy polskich u stóp klasztoru, gdzie pochowano także generała Władysława Andersa.

   Alfred Schütz (1910-1999) – kompozytor i żołnierz związany w latach 1932–1936 z Wesołą Lwowską Falą. Pieśń Czerwone maki na Monte Cassino powstała w nocy z 17 na 18 maja, na kilka godzin przed zdobyciem klasztoru. Pierwsze wykonanie pieśni miało miejsce 18 maja podczas uroczystej akademii dla uczczenia zwycięstwa.

   Obaj panowie pochodzili z Kresów. Historia zatoczyła koło. Rok 1797 we Włoszech Józef Wybicki pisze słowa Mazurka Dąbrowskiego.