Wrześniowe wystawy KNH

We wrześniu zorganizowaliśmy w szkole wystawę z okazji:
74. rocznicy wybuchu II wojny światowej i
69. rocznicy Powstania Warszawskiego.

Polecamy publikacje Piotra Zychowicza:

1/ ”Pakt Ribbentrop – Beck”
„W dziejach narodów są chwile, gdy trzeba zacisnąć zęby i iść na bolesne koncesje. Ustąpić, aby ratować państwo przed zniszczeniem, a obywateli przed zagładą. W takiej sytuacji znalazła się Polska w 1939 roku. Piotr Zychowicz konsekwentnie dowodzi w tej książce, że decyzja o przystąpieniu do wojny z Niemcami w iluzorycznym sojuszu z wielką Brytanią i Francją była fatalnym błędem, za który zapłaciliśmy straszliwą cenę. Historia mogła się jednak potoczyć inaczej.

Zamiast porywać się z motyką na słońce [w Powstaniu Warszawskim kolejny raz!!!], twierdzi autor, powinniśmy byli prowadzić Realpolitik. Ustąpić Hitlerowi i zgodzić się na włączenie Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy oraz wytyczenie eksterytorialnej autostrady przez Pomorze. A następnie razem z Niemcami wziąć udział w ataku na Związek Sowiecki. 40 bitnych polskich dywizji oraz kilkanaście brygad kawalerii na froncie wschodnim przypieczętowałoby los imperium Stalina.” W sojuszu z jednym imperium totalitarnym zniszczylibyśmy drugi reżim totalitarny, następnie w oparciu o sojusz z demokracjami Zachodu [USA i W. Brytania], gdy Hitler zacząłby przegrywać na Zachodzie, uderzylibyśmy na Berlin. Wielka Trójka w składzie USA, POLSKA i W. Brytania podyktowałaby nowy ład w Europie i na świecie. Czy w 1939 r. na Zamku Królewskim w Warszawie należało podpisać pakt Ribbentrop-Beck…? Autor nie ma wątpliwości, ja też nie.

2/ ”Obłęd 44”
„Zdecydowana większość żołnierzy Armii Krajowej biorących udział w Powstaniu Warszawskim miała około 20 lat. Dla wielu z nich walka na ulicach stolicy była pierwszą akcją bojową. Doświadczenie – i często również karabiny – musieli zdobywać w boju. Bili się jednak z niebywałym poświęceniem i pogardą dla śmierci. Przez 63 dni wspięli się na szczyt ludzkich możliwości. Walczyli z niemiecką brutalnością, sowiecką perfidią i anglosaską obojętnością”.

3/ ”Historia polityczna Polski 1935-1945”, profesor Paweł Wieczorkiewicz, wydanie drugie, Warszawa 2006, wyd. ”Książka i Wiedza”.
„Historia polityczna Polski 1935-1945 jest oparta na najnowszych badaniach i studiach, a także bogatym materiale źródłowym i wspomnieniowym syntezą przedstawiającą w jasnym i klarownym ujęciu ostatnie lata II RP, jej upadek w 1939 r., odrodzenie w postaci państwa podziemnego i agonię w latach 1939-1945. Autor stawia tezę o cenie pyrrusowego zwycięstwa, a więc w istocie klęski narodu i państwa polskiego w latach II wojny światowej, przedstawiając proces ubezwłasnowolnienia polityki polskiej, a co za tym idzie Polski jako takiej, począwszy od paktu Ribbentrop-Mołotow, poprzez 1 i 17 września 1939 roku, układ Sikorski-Majski, skończywszy zaś na uchwałach i postanowieniach poczdamsko-jałtańskich. Udowadnia aksjomat o koniunkturalności i zawodności wszelkich sojuszów i konieczności – zwłaszcza w chwili próby – zdania się przede wszystkim na własne siły i możliwości. Jest to morał gorzki, ale jeśli historia ma być nauczycielką życia, nieodparcie prawdziwy”.

„Książka ,którą wezmą państwo do rąk, jest gorzka. Nie ma w niej happy endu i nie ma elementu zdrowego dydaktyzmu – triumfu dobra nad złem. Jest za to opis kolejnych błędów, niepowodzeń i porażek, które doprowadziły do tragicznego finału. Polska bowiem, wbrew radosnemu zadowoleniu naszych politycznych elit, które swą metamorfozę zaznaczają tym, że tzw. Dzień Zwycięstwa świętują 8, a nie 9 maja, poniosła w II wojnie światowej druzgocącą klęskę, na równi z Niemcami i Japonią, a większą z pewnością niż Włochy czy Rumunia. Rozpoczęta w imię jej obrony wojna zakończyła się rozrachunkiem dokonanym na jej koszt przez mocarstwa mieniące się demokratycznymi z ludobójczym Związkiem Sowieckim.[…] Rzeczpospolita wpisana w strefę wpływów sowieckich i ograbiona z rdzennie polskich ziem – Lwowa z okolicami i Wileńszczyzny, co oznaczało wydarcie 600 lat jej historii, zapłaciła kolosalnymi stratami ludzkimi, a nadto, co owocowało jeszcze groźniejszymi skutkami – wyniszczeniem elit, zarówno w efekcie świadomej eksterminacyjnej polityki obydwu okupantów, jak i wymuszonej powojennym układem politycznym emigracji…”

O ile w sprawie przynależności Lwowa i okolic [np. Żółkiew] nie mam żadnych wątpliwości o ich bezprawnym włączeniu do Rosji Sowieckiej [wszystkie kryteria przeciwko tej decyzji przemawiają, za wyjątkiem oczywiście układu sił] o tyle w sprawie Wileńszczyzny sprawa jest bardziej skomplikowana. W tej kwestii popieram stanowisko Jerzego Giedroycia, tym bardziej, iż uzyskanie Gdańska i Wrocławia w jakiejś części ową stratę nam zrekompensowało. Szkoda tylko, iż miasta te oraz Szczecin Armia Czerwona całkowicie i niepotrzebnie nawet z wojskowego punktu widzenia zmasakrowała. Otrzymaliśmy więc wielką kupę gruzów, natomiast Śląsk, Pomorze i Prusy Wsch. zostały całkowicie zdewastowane, ograbione, w szczególności zaś ogołocone z wszelkiej infrastruktury przemysłowej. Awans cywilizacyjny na jaki powoływali się polscy komuniści w związku z przesunięciem terytorialnym Polski na Zachód to kolejny mit propagandy PRL-u podobnie, jak np. granice piastowskie, zwłaszcza w odniesieniu do Szczecina. Natomiast wymordowanie polskich elit, tej straty do dziś nie odrobiliśmy i to niestety skutkuje w całej naszej powojennej historii.