Okiem historyka – część III

Włocławek 20 stycznia 1945 rok. Wyzwolenie czy zniewolenie?

Znowu powraca temat daty 20 stycznia 1945 roku. Sądziłem, iż włocławska lewica pogodziła się z faktem, że „święto” to wylądowało na śmietniku historii tak jak komunizm. Niestety SLD wciąż nie potrafi odróżnić wyzwolenia od zniewolenia. Podobne problemy z definiowaniem pojęć ma PiS, które nie widzi różnicy między: zginęli i polegli. Nie chodzi tu oczywiście o fakt historyczny, którego nikt nie kwestionuje, tylko o nadanie mu innego znaczenia. Problemem jest nie wydarzenie, ale jego interpretacja.

20 stycznia 1945 roku do Włocławka weszła Armia Czerwona, która walcząc z wojskami niemieckimi posuwała się ze Wschodu na Zachód do Berlina. Wiemy, że Polska leży między Niemcami a Rosją (geopolityka) i że te dwa totalitarne państwa zaatakowały nas we wrześniu 1939 roku (Pakt Ribbentrop-Mołotow), następnie III Rzesza uderzyła na Rosję Sowiecką 22 czerwca 1941 roku.

Przypomnę także, iż w scenariuszu jaki napisał Stalin dotyczącym powojennej przyszłości Polski nie było miejsca na suwerenność, demokrację i gospodarkę rynkową. Armia Czerwona zatem nikogo nie wyzwalała, tylko niszcząc swojego wroga Wehrmacht, wytyczała sowiecką strefę wpływów w Europie. Podział taki niestety, ale uzgodniono w Teheranie i Jałcie. Trzeba jednak stwierdzić, iż alianci wymogli na Stalinie, że w Polsce odbędą się demokratyczne wybory. Jednakże wiemy, że wszystko to co było potem w kraju, to farsa, która nie miała nic wspólnego z demokracją. Nadeszły totalitarne i autorytarne czasy dla Polski. Prawdą jest, że w nazistowskiej Europie nie miało być miejsca dla Polaków i Słowian Wschodnich (idea lebensraumu i realizacja Generalnego Planu Wschodniego), natomiast celem panowania sowieckiego nie była eksterminacja narodu polskiego, tylko narzucenie nam dominacji sowieckiej i komunizmu.

Polacy po tym jak przetoczył się po nas walec hitlerowski, w szczególności zaś po tragedii Powstania Warszawskiego (…gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje… T.Love) nie byliśmy już zdolni do skutecznego oporu przeciwko panowaniu sowieckiemu. Mimo to komuniści polscy bez wszechstronnego poparcia sowieckiego nie mieli żadnych szans na zdobycie władzy w Polsce ponieważ Polacy odrzucali bolszewickie wzorce, system komunistyczny, a wolności ojczyzny bronili Żołnierze Niezłomni, PSL Stanisława Mikołajczyka i Kościół. Zachód wówczas nie był już zdolny do dalszej walki w obronie demokracji, nastąpiła polaryzacja świata. Tak jak carat topił we krwi polskie marzenia o niepodległości, tak samo reżim sowiecki oraz ich rządy namiestnikowskie w Polsce traktowały nasze wystąpienia wolnościowe po 1945 roku (Poznań 1956, Grudzień 1970, 13 XII 1981, patrz także dążenia innych narodów bloku: Berlin 1953, Budapeszt 1956, Czechosłowacja 1968). Powstanie 1944 roku definitywnie zakończyło epokę powstań w dziejach naszego narodu, widać to wyraźnie w latach przełomowych PRL-u, gdzie nikt już nie zachęcał do działań w stylu „wszystko albo nic”.

Reasumując, włocławska lewica proponując włocławianom uroczyste obchody daty 20 stycznia 1945 roku, robienie jakiegoś święta, czy wydarzenia rocznicowego dużej rangi popełnia błąd, ponieważ albo nie zna historii, albo jej nie rozumie. Takie błędy się zdarzają gdy politykę historyczną formacji politycznej prowadzi osoba bez przygotowania merytorycznego. Próba przywrócenia temu wydarzeniu rangi uroczystości miejskiej w obecnych czasach jest już anachronizmem. Oczywiście należy o fakcie historycznym informować, przypominać, że okrutny hitlerowski okupant uciekł z Włocławka, miasta które zajęła Armia Czerwona. Zajęła a nie wyzwoliła. Wyzwolić oznacza podarować komuś wolność, jednostce lub określonej zbiorowości, na przykład wspólnocie narodowej.

Musimy pamiętać, że wojska te i reżim sowiecki nie reprezentowały polskiej racji stanu i często zachowywały się jak okupant (rabunki, gwałty, mordy, itd.). Armia Czerwona uwolniła Polskę od okupacji hitlerowskiej, ale nie mogła nam przynieść wolności ponieważ obywatele Rosji Sowieckiej sami byli zniewoleni przez system bolszewicki (homo sovieticus). Okupacja hitlerowska została zamieniona na okupację sowiecką. Razem z wojskami sowieckimi wkraczało też Wojsko Polskie (tzw. Armia Berlinga), byli to żołnierze – patrioci, ale nie możemy zapominać, że wojsko to kontrolowali komuniści, a oficerami i dowódcami w większości byli Rosjanie oddelegowani z Armii Czerwonej. Przy okazji daty 20 stycznia powraca też temat Pomnika, jego proweniencja i skompromitowane – komunistyczne treści ideowe, jakie przykrywa metalowy korpus z napisem Żołnierz Polski. W mojej ocenie taka sytuacja jest nie do zaakceptowania wraz z samą lokalizacją pomnika, który nie jest żadnym dziełem sztuki. Ten „trzpień” (redaktor A. Willma) wyraźnie koliduje z planem rewitalizacji Placu Wolności i przekształcenia go w prawdziwy salon Włocławka.

Proponuję zmianę lokalizacji pomnika, natomiast kamienne płyty reprezentujące sztukę socrealizmu można wyeksponować w MZKiD. Przypomnę tylko, że takie pomniki „Wdzięczności” stawiano w czasach stalinowskich na reprezentacyjnych placach miast jak Polska długa i szeroka. Analogiczna sytuacja miała miejsce w tzw. krajach demokracji ludowej. Pytanie brzmi, czemu to miało służyć? Nowa sytuacja polityczna Polski po 1945 roku wymagała wykreowania takich symboli w przestrzeni publicznej, które miały odzwierciedlać przyjaźń polsko-radziecką i jednocześnie być materialnym znakiem dominacji imperium sowieckiego w tej części Europy. Pomniki „Wdzięczności” świetnie się do tego nadawały i stały się naturalnym miejscem celebracji komunistycznych świąt państwowych. Pomniki te były elementem polityki sowietyzacji kraju prowadzonej przez PZPR w latach 50-tych, potem zaś przejawem indoktrynacji społeczeństwa w czasach PRL-u (pomniki i święta państwowe, na przykład 22 lipca, 12 października, 1 maja, 9 maja, rocznica wybuchu rewolucji październikowej, 20 stycznia).

W Polsce nastąpiła marginalizacja SLD, wyjątkiem jest Włocławek, ale tu nie chodzi o partię tylko układ trzymający władzę. A władza to wpływy i pieniądze, cała reszta to igrzyska. Jeżeli istotą polityki jest władza rozumiana jako możliwość realizowania programu prawdziwie służącego społeczeństwu oznacza to, że obywatelom żyje się coraz lepiej w państwie praworządnym, silnym, sprawnie zarządzanym. Taka jest idea. Oczywiście Polsce potrzebna jest lewica, ale na pewno nie taka, która odwołuje się do daty 20 stycznia 1945 roku twierdząc, że było to wyzwolenie. Rozumiem, że w SLD są działacze, którzy zaczynali swoje „kariery” w PZPR lub sympatyzowali z „nieboszczką” i wciąż nie potrafią się pogodzić z tym, iż przestali być komunistami i nagle musieli wskoczyć w nową skórę stając się socjaldemokratami i liberałami. Trudno jest się przyznać, że służyło się złemu panu. Z drugiej zaś strony nikomu nie odbieram prawa do ewolucji poglądów (do i od komunizmu) i mogę zrozumieć też różne postawy.

Polityka historyczna miasta realizowana przez Prezydenta Marka Wojtkowskiego jest godna pochwały i należy tu wymienić słuszną decyzję o wykreśleniu z kalendarza uroczystości miejskich daty 20 stycznia 1945 roku, zwłaszcza że w maju obchodzimy rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie. Bilans II wojny światowej dla Polski i historia kraju po 1945 roku nie pozwala nam na taką interpretację daty 8 maja jako Dzień Zwycięstwa. Data ta przyniosła Europie i Polsce koniec okrutnej wojny, ale nie dała nam wolności. Polska stała się państwem o ograniczonej suwerenności, kolejną „Kongresówką”, z tą tylko różnicą, że z gospodarką księżycową (komunistyczną), która generowała zacofanie, a bilans to zapaść cywilizacyjna kraju, jako spadek po PRL-u.

Nie mam wątpliwości, że istnienie zrównoważonej sceny politycznej w Polsce jest niezwykle potrzebne, dlatego odbudowa silnej, mądrej i nowoczesnej lewicy to zadanie pilne.

Koziński Dariusz

Polecamy również artykuły: „Socrealizm” i „Pamiątka z fajansu”