Okiem historyka – część II

W okresie minionej i jedynie słusznej formacji operując kategoriami historycznymi, używano takich pojęć jak: nieuchronność procesów dziejowych, determinizm historyczny, planowanie, itd. Chodzi oczywiście o strategię ożenioną z taktyką [działania operacyjne]. Cały ten makiawelizm ”doprowadził” nas do NATO i UE i to akurat odzwierciedla polską rację stanu.

Nastąpiło przebiegunowanie położenia geopolitycznego Polski, mamy suwerenność, demokrację i gospodarkę rynkową. Należy jednak postawić pytanie: czy Polacy są wolni? Ktoś powiedział, że wolność to stan umysłu. W mojej ocenie wolność to niezależność intelektualna, emocjonalna i zasobność portfela w wolnym, demokratycznym świecie. Ktoś dopowie, że wolność to także zdrowie, więź emocjonalna, bycie potrzebnym, robienie czegoś pożytecznego, zapewne wiele jest definicji i interpretacji tego magicznego słowa.

Dzisiaj w Polsce łatwo jest kogoś oskarżyć lub zniesławić. Wystarczy sprytnie sączyć jad [nienawiść, kłamstwa, plotki, pomówienia, insynuacje], rzucić „ziarno prawdy” na podatny grunt, a rodacy z ochotą podejmą temat. Na takiej glebie mentalnej zawsze coś plugawego wyrośnie. Im bardziej ktoś zostanie pogrążony, tym większa nobilitacja i dowartościowane ego.

Sprawa BOHATERA interesująca jako studium jednostki uwikłanej w politykę, na pewno warta jest opracowania monograficznego. Ale mnie osobiście interesuje taka rekonstrukcja przeszłości, która odtworzyłaby myślenie i działanie służb. W jaki sposób kontrolowano i wpływano na bieg wydarzeń, a nawet je kreowano, aż z czasem sytuacja ich przerosła i ”osiągnęli” więcej niż zamierzali, plus uwarunkowania zewnętrzne.

Reasumując mamy suwerenność i demokrację, natomiast wolność rozumiana jako niezależność wciąż pozostaje nieosiągalnym marzeniem Polaków. Służby oraz ich powinowaci i protegowani [tzw. elity] władzę zamienili na własność i wciąż mają wpływy. W znaczeniu materialnym są wolni, natomiast ich stan ducha, są to wciąż ludzie zniewoleni. Komunizm okazał się nieudanym epizodem w ponad tysiącletniej historii naszego kraju, ale problemem jest to, iż do dzisiaj ów epizod odbija nam się czkawką. Pytanie, jak długo jeszcze? Odpowiedź jest bardzo prosta. Dopóki nie wygasną emocje i nie odejdą ludzie bezpośrednio w te wydarzenia zaangażowani. Kto dzisiaj angażuje się w spór między Bolesławem Śmiałym a biskupem Stanisławem? Oczywiście mediewiści, ale na poziomie naukowym.

Współczesną elitę [polityczna i finansowa] bez względu na jej proweniencję oceniam jako wyalienowaną i egoistyczną kastę, nową formę kolonializmu, albowiem jej zamożność i pozycja w Polsce zdobyta najczęściej w sposób delikatnie mówiąc kontrowersyjny, jest nieadekwatna do jej wkładu w rozwój kraju i edukację społeczeństwa. Uzasadniając tę ocenę należy także wskazać na zaciekłą walkę o władzę, która doprowadziła do polaryzacji społeczeństwa [wojna polsko-polska], gdzie w kurzu bitewnym i szale nienawiści już dawno roztrwoniono polską rację stanu, a także amatorskie kierowanie państwem. Należy także wymienić takie jej przywary jak chciwość, brak przygotowania merytorycznego, pazerność, pychę, brak zdolności do kompromisu i feudalne dzielenie państwa: beneficja, synekury, apanaże, dobra alodialne – analogia nie jest żartem.

Na szczęście dla Polski, i to jest zasługa społeczeństwa z udziałem elit, państwo nasze udało się zakotwiczyć w strukturach Zachodu i fakt ten pozwala patrzeć z optymizmem w przyszłość pod warunkiem, że nie przytrafi się nam „charyzmatyczny przywódca”. Piłsudski jest tylko jeden i czasy są inne [partykularyzmy, terroryzm i globalizacja].

D. Koziński