35. rocznica stanu wojennego

W grudniu koło historyczne przygotuje w szkole wystawę z okazji 35. rocznicy wprowadzenia w Polsce stanu wojennego 13 XII 1981 r.

Rok 1981 był dla mnie szczególny, albowiem wówczas zdałem maturę [LMK- średnia:4,25] i dostałem się na studia prawnicze na UMK. W listopadzie rozpoczął się strajk na UMK w obronie demokracji i autonomii szkolnictwa wyższego. Mieszkałem w akademiku i zdecydowałem się na udział w strajku okupacyjnym w „Harmonijce”. Gdzieś około 8/9 grudnia doszło do „zawieszenia” strajku na UMK i pojechałem do domu. Stan wojenny zastał mnie we Włocławku i z okna mieszkania obserwowałem jak kolumna pojazdów wojskowych ulicą Okrzei przez kilkadziesiąt minut przemieszczała się zmierzając chyba w stronę Łodzi. Rozpoczął się stan wojenny: godzina policyjna, patrole i koksowniki, w telewizji na okrągło nadawano przemówienie generała Jaruzelskiego [WRON] oraz poczucie bezsilności i straconego czasu. Jedynym źródłem informacji było radio Wolna Europa i Głos Ameryki.

Rok akademicki wznowiono w marcu 1982 r. W sumie na prawie w Toruniu wytrzymałem dwa semestry. Z okresu strajku zostało mi kilka fotografii i broszurek z drugiego obiegu, pamiątkowa odznaka i wspomnienia wspólnie spędzonego czasu przy brydżu oraz dobra lektura. Pamiętam też jeszcze jedno wydarzenie z tego okresu. We wszystkich akademikach w centrum Torunia w formie protestu urządziliśmy „kocią muzykę” na całe miasto. Wieczorem [godzina policyjna] pod akademiki przyjechała kolumna MO, SB i ZOMO i przez kilka godzin robili rewizję, sprawdzali tożsamość i „wygarnęli” wszystkie walety, wsadzili ich w „kibitki” i wywieźli na komisariat, następnie były sankcje. Kto studiował i mieszkał w DS-ach temu znane jest zjawisko „waletowania”. Przyjechał rektor i dziekan i z nami rozmawiali żeby nie prowokować władzy, która zdecydowana była wobec nas do bardziej drastycznych działań. Pokój studencki dzieliłem z kolegami, dzisiaj mecenasem Januszem Wandiukiem, znanym zawodnikiem i trenerem karate Dariuszem Ćwiklińskim oraz Arkadiuszem Nowodworskim byłym prokuratorem, obecnie prezesem spółki samorządowej.


W 1983 r. upomniało się o mnie WKU i otrzymałem kartę mobilizacyjną do odbycia dwuletniej zasadniczej służby wojskowej. Miałem już gotową dokumentację, załatwiłem jeszcze skierowanie do szpitala i otrzymałem odroczenie do jesieni 1983 r. W lipcu 1983 roku zdałem egzaminy na Uniwersytecie Gdańskim i dostałem się na studia historyczne. Do Włocławka wracałem razem ze Sławkiem, brat był po obronie pracy magisterskiej na Wyższej Szkole Marynarki Handlowej w Gdyni. W czasach PRL-u praca w marynarce handlowej [PLO lub PŻM] to było jedno z nielicznych „okien na świat” dla obywateli komunistycznego raju. Brat pływał m.in. na Stefanie Batorym i wówczas zwiedziłem transatlantyk oraz zjadłem na statku obiad. Brata stan wojenny zastał w kanale panamskim podczas praktyki studenckiej, przyjechał wówczas szeryf i proponował Polakom azyl w USA, niektórzy marynarze skorzystali. Brat wykonując zawód marynarza – chciał zostać ochmistrzem – mógł w każdej chwili wybrać wolność i jednocześnie życie emigranta. Sławek wyemigrował z Polski w 1986 r., wyjechał do Włoch, obóz w Latinie i potem do Kanady. Gdy brat opuszczał kraj ja wówczas byłem we Francji. O Ojca już się nie musieliśmy martwić ponieważ w 1984 r. został zwolniony z pracy z przyczyn politycznych. Tata miał wówczas 49 lat, z wykształcenia był prawnikiem, podpułkownikiem i Naczelnikiem Wydziału Kryminalistyki w KWMO Włocławek. To, iż jego Ojciec, a mój Dziadek był „sanacyjnym” kapitanem 14 pułku piechoty, harcmistrzem RP i mieliśmy rodzinę we Francji było belką w oku towarzyszom.

Miałem dylemat, postanowiłem jednak najpierw skończyć studia, które ukończyłem w 1989 roku [absolutorium]. Nie zdążyłem tylko obronić pracy magisterskiej i znowu upomniało się o mnie WKU. Wojsko odsłużyłem w ramach Szkoły Podchorążych Piechoty w Elblągu [II-VI 1990]. To właśnie w Elblągu kupiłem w antykwariacie przedwojenne wydanie „Prawem i lewem” Władysława Łozińskiego, Lwów 1931 r. w oprawie Roberta Jahody, zakład introligatorski w Krakowie. Po odbyciu służby wojskowej wróciłem na studia do Gdańska, zmieniłem promotora i w 1992 roku obroniłem pracę magisterską u profesora Jana Powierskiego „Wizerunek Bolesława Chrobrego w świetle dwóch pierwszych kronik polskich”. W czasie studiów dużo pracowałem m.in. w Stoczni Gdańskiej [1987/1988] i trochę podróżowałem m.in. Francja, Włochy, Finlandia, Szwecja, Belgia, Niemcy. Pracę w szkolnictwie rozpocząłem 1 września 1992 r.

Dariusz Koziński